1 + 1 > 2

Ostatnio znów dawno nie pisałam. Długo przymierzałam się do napisania kilku tekstów o podróży do Japonii, które pewnie niedługo powstaną, ale prawda jest taka, że wciągnęło mnie jak wir życie pracowe, charytatywne akcje, różne fotograficzne mniejsze i większe zlecenia. Gdzieś w natłoku zobowiązań zgubiłam czas dla siebie i tak na blogu znów zawiało pustką. Siedziałam pewnego sierpniowego wieczoru nad zdjęciami z festiwalu Sabantuj, na którym razem grupą znajomych z 4photo...

Baloniki na druciku

Czy wspominałam już, że nie przepadam za polskim wybrzeżem? Otóż, nie przepadam. Po pierwsze dlatego, że nie jestem fanką wakacji spędzanych nad morzem – tłumu ludzi, parawanów, plaży z piaskiem sypiącym się do oczu i chrapiących sąsiadów z opalonymi torsami wygrzewających swoje piwne brzuchy na spranych ręcznikach. Nie lubię. Po prostu nie. Jedyny wyjątek to chyba słodka i kochana miejscowość Białogóra, ale to bardziej przez sentyment i fakt, że jak...