MALTA subiektywnie

Wielu moich znajomych zachwycało się Maltą. Malowniczymi uliczkami Valletty, kuchnią, klimatem, historią. Skuszona więc ochami i achami ruszyłam i ja na Maltę, sprawdzić, czy będzie mnie zachwycać. Po dziesięciu dniach na wyspie muszę z czystym sumieniem przyznać, że to nie moje miejsce na świecie. Kilka rzeczy owszem mnie urzekło, ale przeważało jednak rozczarowanie. Możliwe, że moje oczekiwania były zanadto rozbudzone przez relacje entuzjastycznych tłumów, a może po prostu należę do...

10 pomysłów na Barcelonę!

Do Barcelony nie jest tak daleko jak sobie to czasem wyobrażamy. Tanie połączenia lotnicze sprawiają, że chyba najpopularniejsze wśród turystów miasto Hiszpanii jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy z odpowiednim wyprzedzeniem zarezerwować loty, najlepiej złapać jeszcze jakąś promocję i w obie strony jesteśmy w stanie przemieścić się za mniej niż 200zł (ceny na luty 2018). Jednak bilety to zaledwie połowa sukcesu. Prawdziwy szkopuł tkwi w tym co robić by Barcelona nie...

Zmiana planów!

Czasem w trakcie podróży wszystko idzie nie tak jak powinno. Plany zmieniają się w przeciągu sekundy, wieczór zastaje nas w złym mieście, o złej porze i w dodatku bez jedzenia w plecaku. Gdy wysiadłam na dworcu w Bagan, do którego co prawda chciałam dotrzeć, ale dopiero za parę dni, nie miałam ani wody, ani nawet banana pod ręką. Stałam zła, bo cel mojej podróży – Mindat, a konkretnie autobus do...

Miasto, którego nie ma

Sama podróż koleją w Birmie dostarcza wielu atrakcji. Obrazy leniwie zmieniają się za oknem skłaniając do kontemplacji, ktoś tam drzemie w promieniach powoli zachodzącego za horyzont słońca, obnośni handlarze starają się sprzedać ostatnie torebki krewetkowych prażynek, a wszystko to dzieje się w rytm stukotu kół, z rzadka przerywanego jękliwym głosem płynącym z megafonu, obwieszczającym kolejne, mijane po drodze stacje. Każdy komunikat zakończony jest psychodeliczną nutą, swojskim birmańskim dżinglem, po którym...

Turystą być

Czasem dobrze jest być turystą. Turystyczne miejsca nie muszą być takie złe, jeśli się rozpracuje system i nie łazi wszędzie tam, gdzie cała reszta. Mają one parę atutów: bezpieczną dla europejskiego żołądka ofertę gastronomiczną, pewność miejsca noclegowego i potencjalny tłum kolegów po turystycznym fachu, z którymi można się zbratać na kilka dni podróży. To już dużo! Dotarłam więc nad Inle Lake dość ukontentowana – zakwaterowana, najedzona i zaprzyjaźniona z połową...

Motory i pistolety

Kyaukme to mała mieścina pośrodku niczego. Leży na głównym szlaku transportowym między Mandalay a Hsipaw i Lashio, przez co nie tak trudno tam dojechać – mimo to, nikt się tu raczej nie zatrzymuje. Pewną sensację stanowił więc fakt, że wysiadłam właśnie w tym miejscu, a nie w bardziej turystycznych okolicach. W Kyaukme nie ma dworca autobusowego, stałam więc z moimi tobołami na środku trasy szybkiego ruchu, przy skrzyżowaniu, gdzie jedna...

Na południe

Szłam ulicą rozglądając się za jakiś miejscem na kawę, gdy po chwili zauważyłam, że ktoś do mnie macha. Najpierw myślałam, że to pomyłka. Ewidentnie nie znałam osoby, ale im dłużej nieznajomy machał, tym bardziej zyskiwałam pewność, że chodzi o mnie. Nawoływał z miejsca ,w którym spokojnie mogłam popracować nad zwiększeniem stężenia kofeiny w moim organizmie, udałam się więc w jego stronę. Chłopak okazał się Amerykaninem samotnie podróżującym po Azji. Był...

Kraj kolorów i kontrastów – cz. 4 (i ostatnia!)

15 – W pogoni za portkami Już po godzinnym spacerze ulicami Jaipur byłam zmęczona. Chciałam kupić jakieś przewiewne spodnie i bluzkę, bo większość ubrań, które miałam, nie nadawała się na tak upalną pogodę. Postanowiłam, że zrobię szybkie zakupy i pójdę na coś zimnego do picia – umierałam z gorąca! Niestety moje plany niby proste do zrealizowania, okazały się w praktyce bardzo karkołomne. Gdy tylko mój wzrok padł na jakieś ubranie,...

Kraj kolorów i kontrastów – cz. 3

10 – Rodzinnie „Ooo! Niebo się zachmurzyło! Cudowna pogoda! Trzeba by teraz iść na plażę!”. Nie wiem jak Wy, ale z moich doświadczeń zawsze wynikało, że jak niebo się chmurzy to właśnie pogoda się psuje, a na plaże najlepiej iść jak świeci słońce. W Indiach jest inaczej. Jak tylko jest choć trochę pochmurno, wszyscy zacierają ręce, wyjmują z szafy ręczniki, stroje kąpielowe i biegną nad morze! To była moja przerwa...

Kraj kolorów i kontrastów – cz. 2

5 – Wesele Dawno nie byłam tak podniecona! Szybko wzięłam prysznic i założyłam strojne szaty. Jeszcze makijaż, perfumy i będę gotowa. Gorąc był wręcz niemożliwy do zniesienia – byłam pewna, że po pięciu minutach mój tusz do rzęs po prostu spłynie… Wczoraj spłynął – wszak był to już drugi dzień indyjskich zaślubin! Z daleka rozlegały się odgłosy bębnów. „Ocho! Chyba się zaczyna!” – powiedział mój towarzysz – „Gotowa?”. Byłam gotowa!...